ZOO w Dublinie w niedzielę jest pełne wózków i biegających dzieci. Taki popularny pomysł na niezbyt męczący dla rodzica dzień...

Kilka zwierząt zatrzymało nas przy sobie na dłużej - różne osoby miały różne typy...

Podobno najbardziej kolorowa świnia na świecie. Przez dłuższy czas zastanawialiśmy się, gdzie ona ma oczy. Zdjęcie nie oddaje ruchów ogona i uszy - wyglądało na to, że dzięki nim świnka mogła odgonić muchy z każdej części ciała.

Sentymentalne wspomnienie flamingów na solnisku - tam nie
było zieleni a i ptaki były dużo, dużo mniej różowe.

Pingwiny Humboldta - jak one pływały! To był ruch, jakby szybowały w powietrzu, gdyby nie to, że co jakiś czas wypływały nabrać powietrza.

To zdjęcie Kwasek zrobił - pingwin w ruchu, jeden a jakby
dwa, a nawet cztery.

Maćkowi oczywiście najbardziej podobały się małpy, których było wiele i większość miała wybiegi na wyspach, a tam drzewa do wspinania lub mniej naturalne drewniane konstrukcje.

Orangutany nie miały wyspy, tylko fosę, ale chyba nie dlatego były takie żałośnie smutne... Może jednak ten klimat im nie odpowiada?

Maćkowi podobały się też huśtawki i zjeżdżalnie, których nie mogło zabraknąć w takim rodzinnym miejscu.

A tu nie ma zdjęcia nietoperzy - trudno było je zrobić w ciemności bez użycia lampy, a szkoda je było straszyć... A przy nich spędziliśmy bardzo dużo czasu.

powrót