17.03 Irlandczycy na całym świecie świętują Dzień Św. Patryka - wszystko jest zielono-koniczynkowe (zresztą na wystawach sklepowych kolor zielony pojawia się zaraz po Walentynkach). 
Pomimo zimowej pogody pojechaliśmy do Dublina, zobaczyć najważniejszą w Irlandii paradę. Za radą znajomych Irlandczyków pojechaliśmy wcześniej, żeby z bliska zobaczyć przygotowujących się uczestników parady. 

Przygotowania miały też miejsce w przedszkolu - majsterka koniczynkowa z symbolicznym udziałem Maćka

Przygotowania podczas lekcji angielskiego uświadomiły nam, że ich koniczyna wygląda zupełnie inaczej.

Wśród uczestników parady byli różni Patrykowie - mikołajopodobni...

Tradycyjni ale trochę dziwaczni...

I całkiem nowocześni...

Orkiestry były głównie z USA, a muzykanci życzliwi pomimo chłodu.

Oczekiwanie na rozpoczęcie wykorzystywali na ostatnie próby, które dodatkowo trochę rozgrzewały.

Był też inne pomysły na ochronę przed zimnem... 

Św. Patryk wypędził węże z Irlandii, ale ten zespół przyjechał z Niemiec, gdzie widać Św. Patryk nie miał naśladowców i gady zostały.

Parada ruszyła - początek był oficjalny, wojsko...

Policja...

Straż pożarna...

Oczywiście nie w tych strojach i nie z tym sprzętem jeżdżą do pożaru.

Ale zaraz potem zrobiło się bajkowo - śpiąca królewna miała kolorowe sny...

Tutejsza odmiana syrenek, może mniej urodziwe, ale występują w wielu legendach.

Walijski smok przyjechał po sąsiedzku.

Do tej legendy - o słońcu w kajdanach - jeszcze nie dotarliśmy. Ale może ona jakoś tłumaczy tutejszy deszczowy klimat.

Znaki zakazu deszczu nie przekonują...

Może więc ogniste tancerki samby pomogą?

To było wydarzenie tegorocznej parady - wszyscy o nich mówili. 

My żartowaliśmy sobie, że to Niemcy na swój rubaszny sposób reklamują Mistrzostwa. 

To była chyba jedyna irlandzka orkiestra. 

A tu nadchodzą znajomi - zmarznięta ekipa z Georgii. 

A tu ich dziewczyny machające flagami. Ciekawe, czy te dresy to strój zastępczy, reakcja na padający śnieżek - inne orkiestry miały bardziej widowiskową oprawę.

Te dziewczyny nie miały orkiestry, tylko głośnik na kółeczkach. Ale nie zmniejszało to ich entuzjazmu.

Szwajcarscy muzycy sprytnie przygotowali sobie stroje - nawet my czuliśmy zazdrość, w takich kubraczkach to musi być im cieplutko...

Paradę zamykali hałaśliwi motocykliści.

powrót