Donegal

Listopad, znaczy Ola jest tu. Jedziemy do Donegalu. Gweedore, SPA w Bundoran, Horn Head. Niby listopad, a Maciek ciągle się bawi z falami, w efekcie weekend przebiegł pod hasłem - jak wysuszyć te wszystkie mokre buty???

Pogoda jest taka irlandzka, zachodnio-irlandzka zwłaszcza. Czyli pada

Niektóre góry są mocno imponujące

Góry i woda... Tutejsze bogactwa

Tawerna Leo - to tutaj Clannad zaczynał swoją karierę

Ola w pełni szczęścia - wreszcie tu jest

Na ścianach pamiątki i trofea zespołu

Tęcza - może wreszcie przestanie padać!!!

Coś dziwnego wyrosło na kłodach na plaży

Nadal żyje...

Mały człowiek i fale

Bardzo energiczny człowiek...

A może jednak kalosze byłyby lepsze? Za późno

Bardzo mokry człowiek...

Szczęśliwy człowiek

A następnego dnia błękitne niebo! I widoczki...

Mieszkańcy mieli w końcu dosyć wiatru, kamieni, deszczu...

Góry i pastwiska... Tutejsze bogactwa

Horn Head - na północnym wybrzeżu Donegalu

Białe coś... Skały? Budowle?

To samo z drugiej strony - dużo białego...

Białe klify!

I białe ruiny. A także efekty nadmiaru wolnego czasu - kamienne napisy

Maciek suchy

Mamo - na razie suchy!

[A. Wiśniewska]

[A. Wiśniewska]

[A. Wiśniewska]

Mama fotografuje

Mama fotografuje

Dużo białego...

[A. Wiśniewska]

Pójdziesz na plażę, pójdziesz...

A za klifami są wyspy!

I więcej wysp

A na wschód za klifami jest następny półwysep

Góry i woda, tutejsze bogactwo

Dużo niebieskiego

[A. Wiśniewska]

[A. Wiśniewska]

Nie wszystkie klify są białe

Obiecana plaża, chwila relaksu

Nikt nie zawraca głowy...

[A. Wiśniewska]

Kalosze nie działają!

Słońce ładnie się z nami żegna

W kraju jednakowych kościołów coś takiego rzadko się zdarza

Bardzo nowoczesna, odważna bryła

A Donegal nadal w tle

powrót