Patrząc na to racjonalnie, to było jak wożenie drewna do lasu - lecieć z Dublina do duńskiego Billund, potem tłuc się autobusem i pociągiem do Århus, żeby uczyć się tańca irlandzkiego od nauczycieli z Droghedy... Ale to pierwsze spotkanie z Danią było odmienną, bardzo sympatyczną przygodą, więc uznajmy, że ja po prostu tak mam, że z Polski do Danii muszę przez Irlandię...

Skandynawskie klimaty - jest porządek i ekologia...

Nie tak anarchicznie jak w Holandii, ale od linijki...

I pomidory od linijki...

Ale jest jakiś artystyczny zamysł w tym straganie, nie można zaprzeczyć!

Nie jest jednak tak bezdusznie, jak się wydaje na widok powyższego porządku - słoń ma na imię "Poranne mleko", stoi w centrum Starówki i przyciąga bardziej wyluzowanych tubylców.

Drzewo podobno typowe dla miejsc opanowanych przez deskorolki i gości z wiszącymi spodniami. 

A to niektóre pozostałości po jakimś happeningu artystycznym

Z żabiej perspektywy

Centrum konferencyjne Radisson

Zrewitalizowane nabrzeża rzeki Århus

 A w ogóle to była piękna wiosna

A zdjęcia z samych warsztatów są na witrynie organizatorów

powrót