Skoro polecieliśmy tak daleko, to szkoda było nie zahaczyć o odległą o 4 godziny lotu Australię. Australia jest o wiele, wiele, wiele większa niż Nowa Zelandia, wobec tego zarezerwowaliśmy na nią trzy tygodnie, z pełną świadomością, że i tak zobaczymy niewielki fragment. Trasa od Adelajdy do Sydney, oczywiście nie najkrótszą drogą, tylko zygzakami. Tym razem wypożyczalnia dostarczyła nam Mitsubishi Colt, dla tubylców - niewiarygodnie za małe auto na ponad 3000 km! Ale nasza trójka nie ma wielkich wymagań - mogliśmy kontynuować podróż marzeń, wysyłająć co kilka dni kolejny odcinek relacji "Z drugiej strony globusa"...

06.03.2009

Witam

Kończy się powoli nasz pobyt w Adelajdzie. Jeśli wszędzie jest tak gorąco, to się roztopimy, zanim dotrzemy do Sydney. Ale po kolei...

[...końcówka Nowej Zelandii...]

Adelajda ma klimat środziemnomorski, tubylcy nazywają to krócej - GORĄCO. Zegarki musieliśmy tu przestawić o .... 2,5 godziny, taka zmyłka. 

Pojechaliśmy najpierw na południe, przejechać na Granitową Wyspę konnym tramwajem. Takie dziwo - ocean, most, koń... Chcieliśmy zobaczyc koala, bo kangury to są w każdym irlandzkim zoo. W zoo w Adelajdzie zwierzęta nie mogły się nadziwić, co ci ludzie robią, w samo południe zamiast leżeć w cieniu, biegają w kółko??? Koala był jeden, oczywiście spał, na drzewie. A pod drzewem łaziły kolczatki. Za to ptaki nas nie zawiodły - pingwiny i pelikany pływały, reszta latała, spacerowała, mieniła się kolorami. Zobaczyliśmy jeszcze różne zwirza, jakich nigdy nie widzieliśmy, skrzyżowania jeleni z królikami oraz myszy z kangurami.

Potem była plaża i jak zwykle wygrany konkurs na najbardziej zapiaszczone dziecko w okolicy. Była wycieczka po winnicach, podczas której odkryłyśmy białe porto oraz tutejszego tokaja. Był koncert na aborygeńskiej tubie. Ale przede wszystkim ciągle jest GORĄCO.

Aha, a ludzie stoją grzecznie w kolejkach na przystankach, ZANIM przyjedzie autobus. Oto pełna kultura!

Pozdrawiamy

Anita i topniejąca w oczach reszta

 

[A. Wagner]

Pierwsza wycieczka - Victor Harbour i Granitowa Wyspa

Wyspa jest siedliskiem pingwinów (małych niebieskich), przypominają o tym takie dzieła sztuki. Na żywo widzieliśmy 2 ptaki, w norce, reszta pewnie pływała.  

Dzieła sztuki nie są monotematyczne.

Żywe ptaki też były

Obgłaskane przez ocean granitowe bloki - gdyby tu były bardziej miękkie skały, to wyspa dawno temu poddałaby się falom.

[A. Wagner]

Tzw. parasol. Od stu lat turyści się tu fotografowali, teraz pojawiła się barierka.

Wszędzie można wejść, bo buty się nie ślizgają!

Niespodzianka estetyczna!

[A. Wagner]

Na wyspę można dojść pomostem, lub pojechać tramwajem. Dostaliśmy ulotki udowadniające, że koniom krzywda się nie dzieje.

Sens życia Australijczyka - piknik prosto z eski (eskimosa, czyli przenośnej lodówki)

Pingwiny mogliśmy oglądać do woli w ZOO w Adelajdzie.

Gotowi, do biegu...

Start!

Prawie wszystkie zwierzęta spały...

Kto wiedział, że istnieje pelikan australijski?

Kolczatka to ponoć zwierzę nocne. Tej środek dnia nie przeszkadzał w joggingu.

[R. Regucka]

[R. Regucka]

Mój kot też tak spał na kaloryferze! (kangur drzewny)

Część ZOO pt. "pogłaskaj kogo złapiesz"

Upał zmógł niemal wszystkich...

Na deptaku w Adelajdzie buszują świnki...

Glenelg - podobno najpiękniejsza plaża w Australii. Piasek o fakturze mąki! Jak my stąd wywleczemy Maćka?

Co ten chłopak robi???

Ślizga się na końcówce fali!

17 tys. km do Dublina, 15,5 do Berlina, Warszawy nie było.

Największy na świecie konik na biegunach reklamuje fabrykę zabawek. Weszliśmy z Maćkiem na czubek głowy!

Eukaliptus jak baobab - mieszkała tu kiedyś rodzina osadników, na czas budowy właściwego domu! 

Dolina Barossa

Dziesiątki winnic, dużych i małych, tych bardzo lokalnych i tych sławnych na cały świat (bez umowy sponsorskiej nazw nie wymieniamy). Widok z daleka...

I z bliska...

Takie nędzne grona i takie dobre wino?

Eukaliptusy na terenie uniwersytetu

Muzeum Australii Południowej, największa kolekcja przedmiotów związanych z Aborygenami. 

W Adelajdzie nie udało się zrobić takich zdjęć, ale kute w żelazie ozdoby balkonów i podcieni spotkaliśmy w wielu miejscach, tu Daylesford w stanie Wiktoria.

Część druga...

powrót